Życie za granicą

10 nowych przyzwyczajeń, które nabyłam od kiedy przeprowadziłam się do Tajlandii

Destinations

Tajlandia

Joanna Horanin

Podoba ci się moja strona?

Current condition

Pogoda Tajlandia

Częściowe zachmurzenie

38

Temperatura

Czuje się jak 46.2☢️

9

Indeks UV

Bardzo wysoki

4

Indeks jakości powietrza

Niezdrowa

Ostatnia aktualizacja o 23.04.2024, 06:45

Cześć, jestem Asia, autorka bloga The Blond Travels. W świecie Tajlandii i Portugalii czuję się jak ryba w wodzie - nie bez powodu! Tajlandię odkrywam od przeszło dekady, a w Portugalii jestem na dobre już od 6 lat. Moją misją jest wspierać Marzycieli - takich jak Ty - w odkrywaniu tych fascynujących krajów oraz pomagać zakochanym w nich znaleźć swoje własne miejsce na ziemi, i to najlepiej na stałe! Razem odkryjmy te unikatowe zakątki świata.

Na jednym z moich ulubionych portali ‘Matador Netowk’ pojawiły się ostatnio artykuły pisane przez expatów, zatytułowane ‘4, 5, 10… przyzwyczajeń, które straciłem (-łam) po przeprowadzce do…’ , albo ‘4, 5, 10 nawyków, które nabyłem (-łam) od kiedy mieszkam w…’ Postanowiłam więc i ja pomyśleć nad tym co się zmieniło  w moim zachowaniu od kiedy wylądowałam w Tajlandii. Trochę się tego nazbierało, ale żeby post nie był zbyt krótki, ani zbyt długi, postanowiłam wymienić tylko 10 rzeczy.

1. Jem tylko łyżką i widelcem

Bo w zasadzie w Tajlandii nóż jest ci niepotrzebny.

2. Zasady ruchu drogowego traktuję jako sugestię

No dobra, przez wielkie skrzyżowanie nie przejadę na czerwonym, ale przeważnie obserwuję co robią lokalni kierowcy i jeśli oni parkują na zakazie, albo jadą po chodniku, żeby ominąć korek, to ja robię to samo. Ah, i jeszcze do tego mandaty notorczynie ignoruję (taki sekret: jak się jest tutaj expatem, mandatu wcale nie trzeba płacić).

3. Mówię głośno i często ‘What?’ (tlum. ‘co?’)

W Polsce byłoby to dość niegrzeczne, a w Anglii zupełnie nie do pomyślenia. W języku tajskim jest to normalne, a moi uczniowie, czy koledzy z pracy bardziej rozumieją proste ‘what?’ niż ‘excusme, can you repeat that?’ (tłum. ‘przepraszam, czy mógłbyś powtorzyć?’)

4. Piję piwo z lodem

Tak, w Tajlandii tak właśnie pije sie browarki, moi dordzy. Brzmi jak profanacja? To wyobraźcie sobie co stanie się z otwartym piwem po 15 minutach stania w 40-sto stopniowym upale. Lepiej zamówić kubełek lodu i dozować kostki prosto do szklanki. Piwo będzie cały czas zimne i naprawdę nie smakuje tak źle, jakby się mogło piwoszom wydawać.

 5. Nie szokuje mnie 4-osobowa rodzina na skuterze

Podobnie jak psy, czy koty, wożone przez swoich właścicieli na skuterach, 12-letni kierowcy bez kasków, czy ktoś trzymający telefon przy uchu, a drugą ręką próbujący kierować motorem.

6. 7-11 (czyt. seven eleven) dostarcza mi właściwie wszystkiego

7-11 to sieć małych sklepów, gdzie można kupić najpotrzebniejsze produkty, zjeść na prędce hamburgera, albo kanapkę z szynką, doładować telefon, zaplacić za rachunki, a nawet za bilet lotniczy.

7. Karaluchy, szczury i jaszczurki przyjmuję jako rzecz normalną

Nie skaczę i nie piszczę już na ich widok. Szczury przeważnie przemykają na ulicach, obok śmietników i nie robią nikomu krzywdy. W mieszkaniu miałam parę razy karaluchy, a na ulicach widać je dość często. Oczywiście nadal uważam je za wstrętne stworzenia, ale często je po prostu ignoruję. A gekony? No cóż… Fajnie jest czasami mieć zwierzątko w domu.

8. Kiedy tempertura spada do 20 stopni wkładam puchową kurtkę

Człowiek jednak szybko się przyzwyczaja do tropikalnej pogody.

9. Posiłki za 100 Bahtów (10 złotych) uważam za drogie

To jest dopiero ekstrawagancja, żeby na smażony ryż z kurczakiem wydać 120 Bahtów! 30 Bahtów to jest rozsądna cena!

10. Podczas pracy potrafię uciąć sobie drzemkę na biurku

Jeszcze nie doszłam do tego, żeby do pracy przynosić sobie poduszkę, jak to robią moi tajscy współpracownicy, ale potrafię położyć głowę na blacie biurka i odpłynąć w senną krainę.