Pamiętnik

O tym jak z Pysiem wybraliśmy się na gruzińską wieś: Dolina Pankisi i wieś Duisi

Destinations

Gruzja

Joanna Horanin

Podoba ci się moja strona?

Current condition

Pogoda Gruzja

Częściowe zachmurzenie

16

Temperatura

Czuje się jak 16😞

1

Indeks UV

Niski

2

Indeks jakości powietrza

Średnia

Ostatnia aktualizacja o 26.09.2023, 02:30

Cześć! 👋 Jestem Asia, autorka bloga The Blond Travels. Jeśli uważasz, że moje artykuły są pomocne, będę Ci bardzo wdzięczna, jeśli dołączysz do mnie na Instagramie lub . Wsparcie od czytelników takich jak Ty wiele dla mnie znaczy i pomaga utrzymać tę stronę przy życiu. Dziękuję! 🙏Joanna Horanin

Zaczynam pisać ten post i jeszcze nie wiem o czym będzie dokładnie. Byliśmy z Pysiem na wsi w Gruzji. To nic takiego szczególnego. Każdy przecież był na wsi, prawda? Ty też tam byłeś/byłaś. Może bawiłeś/bawiłaś się w podchody, może kradłeś/kradłaś śliwki od babcinego sąsiada. A może tam mieszkałaś/mieszkałeś? Ja również. Tymczasem, mam ochotę opisać Cię tę gruzińską wieś. Wybacz, że ten post nie będzie o czymś bardziej ekscytującym. Głęboko, w sercu, mam nadzieję, że być może nie uznasz w połowie tego tekstu za nudny i nie pójdziesz sobie gdzieś indziej, do miejsca w sieci, które pokazuje o wiele więcej wypełnionych adrenaliną przygód.

W życiu każdego z nas jest tak, że ze wsi się albo ucieka, albo trzyma się od niej z dala. Miasto nas ciągnie do siebie – perspektywa pracy, szansa na większe pieniądze, więcej rozrywek, szersze perspektywy na spotkanie wymarzonej drugie połówki na Tinderze.

Często jednak do tej wsi wracamy. Chcemy spokoju, ciszy, kontaktu z naturą, pragniemy też poczuć się częścią jakiejś społeczności.

Sama lubię miasta. Kocham ich energię. Tbilisi bardzo mi się podobało, ale szybko poczułam, że chciałabym zobaczyć coś zupełnie innego, że wolałabym jednak poczuć większy wewnętrzny spokój.

Na uliczkach w Duisi rzadko można kogoś spotkać.

Dojeżdżamy do Duisi

Wybraliśmy Dolinę Pankisi. Była blisko winiarskiego regionu i miasta Telavi, u podnóża gór i miała interesującą historię.
Kiedy żegnaliśmy się w Telavi z Panią Lilią, pokręciła tylko głową na nazwę Duisi, wsi, do której jechaliśmy. Nie wiązało się to jednak z żadnym negatywnym komentarzem.

W południe zapakowaliśmy się więc w starą marszrutkę i w godzinę wylądowaliśmy…..pośrodku niczego.

Może przesadzam, to nie było nic. W Duisi była główna droga, przystanek, gdzie siedzieli starsi mężczyźni, dwójka dzieci na rowerach i krowa na środku drogi.

-Jesteś pewna, że to tu? – spytał Pyś.

Byłam i widok okolicy dodał mi pewności, że w takim miejscu chciałam wylądować.

Jedyny we wsi guesthouse schowany był wśród pól, dróg i innych chatek, przy których stały stodoły i widniały ogródki ze słonecznikami i kukurydzą.

Tutaj się raczej nic nie wydarzy….

Po drodze nie widzieliśmy nikogo oprócz przestraszonego ulicznego kota.

Trochę niepewnie otworzyliśmy bramę i weszliśmy na podwórko.

Melissa od razu wyszła z domu i nieśmiało nas przywitała. Pokazała nam pokój, kuchnię i łazienkę. Zapytana o atrakcje, zaproponowała jedynie kontakt z przewodnikiem, który miał zorganizować nam wycieczkę.

Pierwszy dzień w Dolinie Pankisi

Cóż mogę powiedzieć o naszym pierwszym dniu? Niewiele się działo. Przeszliśmy się do drugiej wsi, widzieliśmy jak krowy chodzą sobie same ulicami, pomiędzy dziećmi wracającymi ze szkoły. Po południu szukaliśmy chleba, który już dawno został wykupiony. Znaleźliśmy małą pizzerię, gdzie przecudowna pani z żalem powiedziała, że pizzy nie ma, bo nie ma we wsi prądu.

Wsi spokojna, wsi wesoła…

Przejechaliśmy się do kolejnego większego miasta, gdzie była tylko główna droga i parę sklepów. Wybraliśmy pieniądze z bankomatu, kupiliśmy jedzenie, poszliśmy do przydrożnego baru na Colę, skąd po pół godzinie ostentacyjnie przyniesiono nam rachunek i bez słowa wyproszono.

Wieczorem zjedliśmy wielki posiłek, przygotowany przez Melissę i czytaliśmy do późna, wsłuchując się we wszechogarniającą ciszę.

Dolina Pankisi to specjalne miejsce

Warto tutaj wspomnieć o tym, co czyni Dolinę Pankisi specjalnym miejscem.

Oczywiście, jest to cisza, spokój i sielankowa atmosfera. Tutaj jednak nie możemy nie wspomnieć o ludziach.

Kistowie mają swoją własną kuchnię, zupełnie inną od gruzińskiej.

Kistowie, bo to o nich mowa, zamieszkują parę wiosek w Dolinie i stanowią tutaj większość. To Czeczeni, potomkowie rodzin, które przyjechały tutaj w 19tym wieku, uciekając przed prześladowaniami.

Kistowie to muzułmanie – sunnici, którzy w swojej religii mają elementy sufickie, czyli mistyczne. Jednym z przejawów tych elementów jest specjalna modlitwa wykonywana raz w tygodniu osobno przez mężczyzn i osobno przez kobiety. W ciągu tej modlitwy osoby je odmawiające wchodzą w trans.
Dolina Pankisi to jedyne miejsce, gdzie na tę modlitwę pozwala się kobietom.

Na szlaku konno

W drugi dzień wychodzimy ze strefy komfortu – jedziemy konno w góry. Deszcz tnie z każdej strony, jest mokro i mgliście, co nam nie przeszkadza. Chcemy jechać przed siebie, zobaczyć naturę, wodospady, góry i rzeki.

Wycieczka konna w Dolinie Duisi to świetny pomysł na spędzenie tutaj czasu.

Jedziemy powoli, czasami przyspieszając. W dole pasą się przy rzece konie, przed nami otwiera się wąwóz, a jego końcu jest wodospad. Dojeżdżamy do niego w parę godzin.

Wodospad na zdjęciu wydaje się mały, ale wierz mi, jest on naprawdę piękny.

Kiedy schodzę z konia późnym popołudniem nie czuję nóg, tyłka, nie czuję, że w ogóle mam ciało, ale jestem tak szczęśliwa. Zrobiłam coś naprawdę świetnego, zmierzyłam się z samą sobą. Chcę jeszcze.

Zostajemy u przewodnika na obiad. Mama Mohammeda robi nam chinkali z pokrzywą, które wcinamy. Popijamy herbatą. Rozmawiamy z Mohammedem.
Doskonały koniec doskonałego dnia.

Świetnie było zobaczyć jak przygotowywane są chinkali z pokrzywą.

Z Duisi wyjeżdżamy z niedosytem. Chcemy jechać dalej w góry, iść na długi trekking. Może innym razem. Teraz patrzymy na oddalające się Duisi i czujemy wdzięczność, że udało nam się tam dotrzeć.

Dolina Pankisi – Informacje praktyczne

Jeśli chcesz zobaczyć bardzo nieturystyczną część Gruzji, to Dolina Pankisi będzie na pewno doskonałym wyborem.

Jak dojechać?

Z Telavi weź marszrutkę do Akhmeta lub prosto do Duisi lub innej wybranej wioski. Jeśli zatrzymasz się w Akhmeta, to w centrum złapiesz taksówkę lub marszrutkę.

Możesz także skorzystać z GoTrip i pojechać taksówką.

Gdzie się zatrzymać?

Bardzo polecam Melissa Guesthouse. Jest to przepiękne miejsce. Właścicielka jest bardzo uczynna i miła, a do tego gotuje przepyszne jedzenie.

Co robić w Dolinie Pankisi?

Dolina Pankisi to spokojne miejsce. Mieszkańcu tutaj nie są przyzwyczajeni do turystów i dopiero uczą się jak prowadzić biznes turystyczny. Na przykład, w Duisi nikt nie potrafił nam powiedzieć co moglibyśmy robić. Parę moich propozycji

  • Trekking konny z Mohammedem. Kontakt przez Whatsapp +995 598 11 21 49.
  • Trekking pieszy. Można go zorganizować samemu idąc w stronę gór. Uważaj tylko na psy po drodze, które wcale nie są przyjaźnie nastawione. W okolicy działa Caucas X-Trek, polska firma, która zorganizuje Ci trekking.
  • Spacer po wsiach. W okolicy jest 2-3 wsie, do których można zajrzeć i pochodzić po ich uliczkach.

Gdzie zjeść i wypić?

We wsiach nie ma restauracji. Są małe sklepiki. Jedzenie możesz gotować sobie sam/a w guesthousie lub zamówić u Melissy.

Ubiór

Doline Pankisi zamieszkują głownie muzłmanie. Kobiety powinny zakrywać ramiona i nogi. Mężczyźni podobnie. U mężczyzn powinny być zakryte kolana.