Pamiętnik

Pamiętnik z Podróży: Ten cholerny małpiszon

Destinations

Krabi

Joanna Horanin

Podoba ci się moja strona?

Current condition

Pogoda Krabi

Częściowe zachmurzenie

30

Temperatura

Czuje się jak 34.9🥵

1

Indeks UV

Niski

1

Indeks jakości powietrza

Dobra

Ostatnia aktualizacja o 2.03.2024, 13:30

Cześć! 👋 Jestem Asia, autorka bloga The Blond Travels. Jeśli uważasz, że moje artykuły są pomocne, będę Ci bardzo wdzięczna, jeśli dołączysz do mnie na Instagramie lub . Wsparcie od czytelników takich jak Ty wiele dla mnie znaczy i pomaga utrzymać tę stronę przy życiu. Dziękuję! 🙏

“Małpy skaczą niedościgle. Małpy robią małpie figle.” – Czytając ten wiersz Brzechwy można by powiedzieć, że małpy to takie fajne zwierzątka. Skaczą sobie, są śmieszne i w ogóle można by się z nimi pobawić, nie? Nie! Małpa to dzikie stworzenie, o czym ja i Chris przekonaliśmy się na własnej skórze (tzn. on się przekonał bardziej niż ja).

Chris, jeżeli jedziemy w tropiki, zawsze szuka dzikich małp. Bawią go strasznie i nigdy się ich nie boi. Kiedyś wracaliśmy z gorących źródeł San Kampeang i na drodze wyskoczyło nam ich całe stado. Ja stałam i podziwiałam je z daleka. Za to Chris podszedł bardzo blisko i robił im zdjęcia.
Jako, że byłam już na Bali i trochę w Tajlandii mieszkałam, wiedziałam, że z dzikimi małpami nie ma żartów. Chris moje nawoływania i ostrzeżenia ignorował, twierdząc, że przesadzam. Wtedy nam się nic nie stało, a mogło skończyć się to niezbyt miło.

Podczas naszej ostatniej wyprawy do Tajlandii, odwiedziliśmy Tiger Temple niedaleko Krabi. Tam małpy czekają przy wejściu na górę, mając nadzieję, że coś ukradną przechodzącym turystom. Ci z kolei, zupełnie ignorują znaki, które informują o tym, aby nie karmić i nie podchodzić zbyt blisko do zwierząt. Robią sobie z nimi zdjęcia, częstują łakociami, narażając się przy tym na niebezpieczeństwo.
Chris na całe szczęście nie karmi małp, ale za to podchodzi bardzo blisko i robi im zdjęcia. Tak właśnie było przy tej świątyni. Ja jak zwykle trzymałam się z daleka.

“Zobaczysz, ugryzie cię i będziesz miał” – czułam się jak matka, która nawołuje niegrzeczne dziecko, ale po prostu nie mogła się powstrzymać.
“Eee tam, daj spokój, wyluzuj” – śmiał się Chris.

Zaczęliśmy wspinać się po stromych schodach, prowadzących na taras widokowy. Po paru metrach na mój plecak wskoczyła małpa. Nauczona doświadczeniem, stanęłam i próbowałam się nie ruszać.
Zwierzę zauważyło moją kolorową butelkę do wody i zaczęło ją wyciągać. Na co Chris, odruchowo zareagował, próbując butelkę wsadzić z powrotem do kieszonki. Małpa więc zrezygnowała, ale spryciula zaczęła otwierać mój plecak, gdzie miałam portfel. Chris więc próbował go zamknąć.
Tego było małpiszonowi dość. Wskoczyła mu na ramię, podrapała i próbowała go ugryźć. Na szczęście, było to dziecko, więc nie miała ona ani długich pazurów, ani kłów. Zdołała jednak wyrządzić nieco szkód.

Chrisowi udało się jej pozbyć i małpa w popłochu uciekła atakować kogoś innego.
Kontynuowaliśmy naszą wspinaczkę dalej. Chris jednak zaczął mówić, że ręka go piecze i miejsce ugryzienia krwawi. Faktycznie, rana nie była duża, ale trzeba było ją zdezynfekować.

Udaliśmy się najpierw do apteki, gdzie bardzo miła pani poradziła nam jechać do szpitala. I tym trafem, Chris dostał szczepionkę przeciw wściekliźnie i receptę na kolejne 4, plus na jedną przeciw tężcowi.

Wszystko skończyło się dobrze, na szczęście. Chris miał ubezpieczenie podróżnicze, które ma pokryć wszystkie koszty (chociaż jeszcze nie wiadomo do końca. To jest temat na osobny post). Nie rozchorował się, ale niczego się nie nauczył, bo przy kolejnej okazji nadal robił zdjęcia małpom.

Ja mam tylko dla was jedno ostrzeżenie – unikajcie dzikich zwierząt. Po prostu, ogólnie – dajcie im spokój. To są dzikie zwierzęta. One nie potrzebują ani dokarmiania, ani waszej uwagi. Dajcie im żyć, a i one odwdzięczą się tym samym.

Pamiętnik z Podróży to nowa seria na blogu. Opowiada o osobistych przemyśleniach i przeżyciach.
Chcesz się podzielić swoimi? Zostaw komentarz!