Pamiętnik

Pamiętnik z Podróży: Pożegnanie z Iranem

Destinations

Iran

Joanna Horanin

Podoba ci się moja strona?

Current condition

Pogoda Iran

Bezchmurnie

31.7

Temperatura

Czuje się jak 29.9😎

1

Indeks UV

Niski

2

Indeks jakości powietrza

Średnia

Ostatnia aktualizacja o 13.07.2024, 18:30

Cześć, jestem Asia, autorka bloga The Blond Travels. W świecie Tajlandii i Portugalii czuję się jak ryba w wodzie - nie bez powodu! Tajlandię odkrywam od przeszło dekady, a w Portugalii jestem na dobre już od 6 lat. Moją misją jest wspierać Marzycieli - takich jak Ty - w odkrywaniu tych fascynujących krajów oraz pomagać zakochanym w nich znaleźć swoje własne miejsce na ziemi, i to najlepiej na stałe! Razem odkryjmy te unikatowe zakątki świata.

Powoli żegnałam się z Iranem. To były cudowne dwa tygodnie podróży. Czułam jednak niedosyt. Chciałam więcej, chciałam pojechać dalej, zostać dłużej. Doszłam do wniosku, że czternaście dni spędzonych w tak cudownym kraju to jednak nic.

Mój ostatni dzień spędziłam na wycieczce na polski cmentarz w Teheranie i na małych zakupach na bazarze. Był czerwiec. Temperatury sięgały 30-35 stopni. Pot spływał mi strugami po plecach, ale ja i tak, z uporem maniaka, przechadzałam się po zatłoczonych i zakurzonych ulicach miasta.

Mój ostatni posiłek w Iranie zjadłam w małym barze, przy moim hostelu. Byłam tam już wcześniej, w pierwszy dzień, kiedy przyjechałam. Trzech panów obsługujących za ladą poznało mnie od razu. Z uśmiechami na twarzach podali mi górę ryżu, kurczaka, chleb, Colę i jogurt, którego tak naprawdę nie chciałam, ale który nalegali mi zaserwować.

Do hostelu wróciłam na parę godzin przed wyjazdem. Usiadłam w kafejce na dole i rozpoczęłam dyskusję z moją znajomą – feministką, którą poznałam podczas mojego pierwszego pobytu w Teheranie. Rozstałyśmy się wyściskując się serdecznie i życząc sobie wzajemnie wszystkiego co najlepsze na przyszłość. W tej wielkiej metropolii znalazłam bratnią duszę.

Taksówkarz, który mnie wiózł nie mówił zbyt dobrze po angielsku, ale był tak zaabsorbowany tym, że mnie wiezie, że nie przeszkadzała mu bariera językowa. Trzymając jedną ręką kierownicę, drugą trzymał telefon, pokazując mi zdjęcia swojej żony i córki. Robił też nam selfie i wysyłał mi przez Whatsappa. Mimo, że pędziliśmy przez autostradę i w oczach widziałam ten wypadek, w którym na pewno zginę, to nadal śmiałam się z jego gadatliwości i serdeczności.

Kiedy dojechaliśmy na lotnisko, Hamid (bo tak miał na imię) wysadził mnie, podał mi walizki i zrobił parę dodatkowych fotek, które również wysłał mi na Whatsappa. Na koniec upewnił się, że przekażę jego numer innym, żeby oni także mogli skorzystać z jego usług. Tak, Hamid prowadzi jak szalony (a kto w Iranie prowadzi normalnie?), ale jest to bardzo serdeczny, pełen wigoru facet, który na pewno zabierze Cię tam, gdzie zapragniesz. Jego numer: +98 912 318 4064.

Wydarzenia tego dnia utwierdziły mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że Iran to wyjątkowy kraj. Bez względu na to jak pokazują go media, rzeczywistość przedstawia się tam nieco inaczej. Serdeczność ludzi, kultura, architektura, historia, piękno pustyni i miast na zawsze pozostaną gdzieś we mnie głęboko. To była podróż, której nigdy nie zapomnę.

Tym postem zamykam serię o Iranie. Wszystkie posty i linki do artykułów znajdziesz tutaj.