
Podróże
Chiang Khan — błogosławieństwo u sąsiadów, 150. urodziny miasta i skuter nad Mekongiem
Destinations
Joanna Horanin
Cześć, jestem Asia, autorka bloga The Blond Travels. W świecie Tajlandii i Portugalii czuję się jak ryba w wodzie - nie bez powodu! Tajlandię odkrywam od przeszło dekady, a w Portugalii jestem na dobre już od 6 lat. Moją misją jest wspierać Marzycieli - takich jak Ty - w odkrywaniu tych fascynujących krajów oraz pomagać zakochanym w nich znaleźć swoje własne miejsce na ziemi, i to najlepiej na stałe! Razem odkryjmy te unikatowe zakątki świata.
- Szybkie fakty i informacje o Chiang Khan
- Zakochałam się w hotelu i w tym miasteczku
- Skuterem po Isaan
- Lokalne błogosławieństwo u sąsiadów
- 150-ta rocznica Chiang Khan
- Chiang Khan – Informacje praktyczne
- Chiang Khan – FAQ
Miałam 3 tygodnie w Tajlandii. Był czerwiec, a ja już dawno nie byłam w porze deszczowej w tym kraju. Jeżdżę i podróżuję po nim od 14 lat, ale to był mój pierwszy pobyt w regionie Isaan, na północno-wschodnim jego krańcu. Po przecudownym i chaotycznym festiwalu Phi Tha Khon chciałam nieco odpocząć, ale też coś zobaczyć. Wybór mój w końcu padł na Chiang Khan, nazywane perłą Isaan i ukrytym jego skarbem. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że Chiang Khan zostanie jednym z moich ulubionych miejsc w Tajlandii, gdzie również przeżyję magiczne chwile.
Ten artykuł jest dla Ciebie jeżeli szukasz nietuzinkowych, mało odwiedzanych i dalekich miejsc w Tajlandii. Tutaj znajdziesz spokój, miasto niezadeptane, gdzie nadal toczy się lokalne życie i gdzie odpoczniesz. Chiang Khan to coś zupełnie innego niż miejsca, które już być może znasz. Tutaj zakochasz się w Tajlandii i być może, tak jak ja, przeżyjesz magiczne chwile. Zapraszam Cię do przeczytania paru moich historii z pobytu, ale też do sprawdzenie co robić i zobaczyć w Chiang Khan.
Szybkie fakty i informacje o Chiang Khan
Chiang Khan w skrócie
| Gdzie | Prowincja Loei, region Isaan, nad rzeką Mekong (granica z Laosem) |
| Ile dni zaplanować | Minimum 2-3, ja zostałam 4 dni i to był dobry wybór |
| Jak dojechać | Autobus nocny z Bangkoku, samolot do Loei (LOE) + transfer, lub dojazd z Chiang Mai/Dan Sai |
| Najlepszy czas na wizytę | Październik – marzec (chłodniejsze poranki nad rzeką) |
| Jak się poruszać | Pieszo po starówce, wynajęty skuter na dalsze punkty widokowe |
| Koniecznie zobacz | Starówkę i Chai Kong Road, nocny targ, punkty widokowe na Mekong |
| Czym Chiang Khan różni się od Chiang Mai | To małe miasteczko nad rzeką w Isaan, nie duże miasto na północy – dużo spokojniejsze i mniej turystyczne |
| Nastawienie | Wolne tempo, lokalne życie, mało zagranicznych turystów |
Zakochałam się w hotelu i w tym miasteczku
Do Chiang Khan przyjechałam taksówką z Dansai, gdzie wcześniej uczestniczyłam w festiwalu Phi Tha Khon. Jadąc krętymi uliczkami w stronę mojego hotelu już wiedziałam, że mi się tu spodoba.

Stare miasto zabudowane było niskimi, drewnianymi budowlami. Niektóre z nich bardzo stare, pochylały się nad jezdnią. Drogi były wąskie, ledwo starczało miejsca na 2 samochody. W środku piękna, złoto-biała świątynia mieniła się w popołudniowym słońcu. Nad nią powiewały wielokolorowe chorągiewki. Ulice były puste, ale to akurat mnie nie dziwiło. Tajlandia zawsze ożywa wieczorem, kiedy upał nieco zelżeje.
Mój hotel okazał się być jednym z tych starych domów, który w swoim środku ukrywał prawdziwie piękny dekor vintage. Ciemne drewno kontrastowało z kolorowymi plakatami, przedstawiającymi tajskie filmy z lat 70-tych. Lobby miało otwarty tył i wychodziło najpierw na mały stawek, przepływający pomiędzy hotelem a chodnikiem, a dalej na promenadę i widok na Mekong i góry.

Mój przepiękny pokój, wyłożony drewnem tekowym krył się za idealnie odrestaurowanymi drzwiami na zasówę. Z balkonu, który w Tajlandii jest zawsze bonusem, nie miałam zamiaru korzystać, bo aktualnie było tak gorąco, że nie mogłam wytrzymać zbyt długo na zewnątrz.
O zachodzie słońca wybrałam się na zwiedzanie. Główną atrakcją Chiang Khan jest promenada, ciągnąca się na tyłach głównej drogi, oferująca widoki na rzekę i przeciwległy brzeg. Wzdłuż niej bary i restauracje przygotowywały się właśnie na wieczornych gości. Spacerowałam po niej, zatrzymywałam się przy punktach widokowych, podziwiałam piękną panoramę i zachwycałam się złotym światłem, padającym na ulicę.

Tak doszłam do nocnego marketu, a właściwie jego głównej części. Około godziny 18-19 rozkładają się stragany, sprzedawcy wyciągają towar, a nad tym wszystkim unoszą się przeróżne zapachy. Market w Chiang Khan ma jeszcze atmosferę tej prawdziwej Tajlandii. W takich miejscach, gdzie mniej jest zagranicznych turystów, targi mają same lokalne jedzenie, które bardzo daleko odstaje od pad thai, czy tom yum. W Chiang Khan, oprócz tego, co już widziałam, jak kiełbaski, słodka kukurydza z mlekiem kondensowanym, czy nawet sushi i pizza (obowiązkowo z majonezem) zostałam grillowane w pancerzykach krewetki, czy małe kraby, również w całej skorupie. Nabite na patyk i podgrzewane przed podaniem stanowią w tym regionie rarytas.

Ten nocny market w Chiang Khan prezentuje się pięknie w części, gdzie ciągnie się wzdłuż głównej ulicy. Ładnie oświetlają go lampy, domy i latarnie nad świątynią.
Kolejny dzień zaczęłam od fotografowania porannego ofiarowania darów mnichom. Jest to tradycja i obchodzi się ją wszędzie w Tajlandii. O wschodzie słońca bosonodzy mnisi dreptają z misami po ulicach i zbierają dary od wiernych. Mieszkańcy wychodzą przed domy, rozkładają podarunki i czekają na mnichów, którzy przed zabraniem jedzenia, błogosławią darczyńców. W Sukothai miałam okazję uczestniczyć osobiście w takiej ceremonii. Tutaj byłam tylko obserwującą. Widziałam podobne ceremonie już wiele razy. W Chiang Khan było cudownie, bo byłam jedyną turystką, nie było tłumów i mieszkańcy byli naprawdę bardzo uprzejmi i mili.

Skuterem po Isaan
Drugiego dnia wynajęłam skuter z pobliskiej wypożyczalni. Moim celem było jeżdżenie po okolicy, zobaczenie trochę natury, może jakiegoś wodospadu. Nie wiedziałam i nie spodziewałam się tego, że pogoda mi to wszystko utrudni.

Isaan to region, który jest naprawdę bardzo spokojny. Tutaj mieszkańcy to w większości rolnicy, a tereny zajmują pola uprawne i lasy. Na drogach nie ma tak wiele aut. Częściej pojawiają się skutery, a trasy prowadzą przez uśpione i spokojne wsie.
Nie spodziewaj się jednak wielkich atrakcji. W okolicach Chiang Khan nie ma tego aż tyle. Nie ma tutaj wodospadów, czy jaskiń. Czas od czasu napotkać można jakiś zjazd do rzecznej plaży, ale kiedy ja tam byłam, wszystkie bary przy nich były zamknięte. Tereny te są idealne na nieśpieszne spędzanie czasu, leniwe i wolne jeżdżenie po drogach i picie kawy w Chiang Khan.
Rano, kiedy słońce kryło się jeszcze za chmurami, pojechałam zobaczyć Skywalk Chiang Khan. Od razu widać było, że to spore przedsięwzięcie. Na samym początku, przy wejściu zaplanowano ogromny parking dla aut, wraz ze sklepami, marketem i restauracjami. Ktoś bardzo chciał zrobić z tego wielki sukces, ale podczas mojej wizyty widać było, że chyba się przeliczył. Nie wiem, może zimą jest tam więcej osób, ale wtedy miejsce świeciło pustkami.

Zostawiłam skuter i udałam się do kasy. Zapłaciłam 60 THB i wsiadłam do songteawa, który zawiózł mnie na szczyt góry. Tam, przy wielkim, stojącym Buddzie dostałam specjalne kapcie i mogłam wejść na punkt widokowy.
Cała konstrukcja wykonana jest ze stali i ma prześwitującą podłogę, więc może nie będzie dla tych, którzy boją się wysokości. Z samej góry widać wzgórza i wijącą się w dole rzekę. Jest to przepiękny widok i świetne miejsce na wytchnienie od zwiedzania, czy prowadzenia skutera lub auta po tych drogach.

Szukałam trochę w okolicach czegoś innego, również miejsc, gdzie można byłoby odetchnąć przy wodzie. Znalazłam parę plaż, gdzie miały być restauracji i miejsca siedzące. Okazało się jednak, że wszystko było pozamykane, a chaty, które niegdyś stały przy rzece były totalnie zniszczone, zagracając wejście do wody. Po paru próbach dojazdu do podobnych lokalizacji, zatrzymałam się na małym stoisku z jedzeniem, gdzie mała, drobna staruszka pełna werwy przygotowała mi przepyszne pad see ew.
Potem, zajechałam jeszcze do pobliskiej świątyni Phu Chang Noi. Prowadzą do niej schody, chronione przez legendarną Nagę – węża, odstraszającego złe moce. Na górze jest malutka kapliczka, a na niej siedzący dużych rozmiarów Budda. Rozciąga się stamtąd piękny widok na okolicę. Jest to także świetny punkt na zachód słońca. Świątynię zamieszkuje tylko jeden mnich. Byłam tam jedyną odwiedzającą i chyba niewiele osób tam zajeżdża, bo pan ogrodnik pięknie mi podziękował za wizytę.

Moje wycieczki po Isaan i Chiang Khan skończyły się szybko. Pogoda w czerwcu powinna być chłodniejsza i powinien był padać deszcz, a zamiast tego dostałam okropne upały, duchotę i takie temperatury, że nie mogłam spokojnie nawet wychodzić na zewnątrz. Zrezygnowałam więc z wypraw i postanowiłam zostać w miasteczku, ciesząc się jego atmosferą i wychodząc tylko przy zachodzie słońca.
Lokalne błogosławieństwo u sąsiadów
O 5 rano obudziła mnie głośna muzyka. Jeżeli nigdy nie słyszałeś/słyszałaś muzyki z regionu Isaan, to przygotuj się. Nie jest to coś, co od razu człowiek uważa za arcydzieło. Ja potrafię ją teraz docenić, choć nie zawsze tak było, ale granie jakiegokolwiek utworu o 5 rano zakrawa na karę piekła. Sąsiedzi mojego hotelu jednak tak nie myśleli.
I tak miałam wstać – pomyślałam. Ubrałam się, wzięłam aparat i poszłam na wspomniane wcześniej ofiarowanie mnichom jedzenia. Pochodziłam między domami prawie 2 godziny i wróciłam do hotelu. Przed budynkiem, po drugiej stronie ulicy trwała dziwna ceremonia.
Ustawiony wielki stół na jezdni praktycznie uginał się od owoców, kwiatów i słodyczy. Obok wystawiony był obraz przedstawiający, jak myślałam, jakąś boginię przy rzece. Wokół kręcili się ludzie. Rozmawiali, robili zdjęcia śmiali się. Przed stołem piękna kobieta w średnim wieku odprawiała dziwne tańce. Muzyka nadal grała.

Podeszłam bliżej, aby sprawdzić co się dzieje. Po paru minutach, recepcjonistka z hotelu wyszła i prostym tajskim wyjaśniłam, że rodzina sąsiadów ofiarowała świątyni obraz i teraz prosi o jego błogosławieństwo. Ceremonie miały potrwać 3 poranki.

Religia w tej części Tajlandii to w większości Buddyzm, ale z wieloma elementami animistycznymi, oraz wpływami z Laosu. Ta ceremonia poświęcona była bogini wody, która miała przynieść mieszkańcom domostwa szczęście i pomyślność. Właściciele prowadzili mały hostel i modlili się o wielu nowych gości. Na tę uroczystość zaproszona była cała rodzina. Nawet syn właścicielki przyjechał specjalnie z Bangkoku. Obecny był też były mnich, osoba świecka, która charakteryzuje się mądrością i znajomością pism i może przeprowadzać ceremonie. Podobny mężczyzna udzielał także ślubu mnie i mojemu mężowi w okolicach Chiang Mai.

Rodzina zaprosiła mnie do środka. Po raz kolejny, zostałam zaproszona, aby uczestniczyć w czymś, co było mi kulturowo obce, ale tak piękne. Otrzymałam błogosławieństwo, a na końcu mnich ofiarował mi swoją własną bransoletkę, czym wywołał poruszenie, bo podobno nigdy wcześniej nic takiego nie zrobił.
Ta przepiękna ceremonia udowodniła mi, że naprawdę warto uczyć się o Tajlandii poznawać ją tak dogłębnie.
150-ta rocznica Chiang Khan
Tego samego dnia, z popołudniowej drzemki, wyrwała mnie powtórnie głośna muzyka. Byłam przekonana, że to znowu sąsiedzi. Wyszłam więc na balkon. Ku mojemu zdziwieniu, na ulicy, w rzędzie ustawiali się młodzi ludzie pięknie wystrojeni w tradycyjne dla tego regionu stroje.

Chwyciłam aparat i zeszłam na dół. Od razu zaczęłam fotografować uczestników tego marszu, zupełnie nie wiedząc co się w ogóle dzieje. Dopiero szybki research w Googlach poinformował mnie, że właśnie tego dnia Chiang Khan obchodziło 150-tą rocznicę i właśnie zaczynała się parada, która miała zakończyć się przy rzece puszczaniem kratongów.
Kratong to swojego rodzaju wianek, zrobiony z różnokolorowych kwiatów. Najsłynniejsze kratongi zobaczysz w Chiang Mai podczas Loi Kratong – święta światła w listopadzie. Kratongi puszcza się na rzece lub na morzu. Symbolizuje to pozbycie się złych myśli, energii i zaproszenie dobrych rzeczy do swojego życia.

W Chiang Khan kratongi mają formę piramid – stożków, zrobionych z liścia bananowca i białych kwiatów. Tego dnia nad rzekę niosły je pięknie odziane kobiety w strojach Lanny. Stroje te są w północnej Tajlandii nie tylko znakiem tego, że kiedyś te tereny były autonomiczne i stanowiły osobne królestwa, ale tutaj nadal się nosi takie odzienia, nie tylko w czasie świąt. Podczas mojej pracy w tajskiej szkole w piątki również nosiłam strój Lanny.

Długa na około kilometr parada, przeszła główną ulicą i doszła do rzeki. Tam uczestnicy złożyli kratongi na wodzie. Po około godzinie zaczęły się koncerty i pokazy ogni sztucznych, ale zmęczona wydarzeniami dnia, nie zostałam do końca imprezy.
🌴 Kompletny Plan Podróży po Tajlandii
4 Trasy w Jednym Miejscu – 2 Tygodnie
Nie wiesz czy wybrać Krabi, Phuket, Koh Tao czy wyspy wschodu? Teraz nie musisz wybierać – dostajesz wszystkie 4 opcje z kompletnymi itineraries!
✨ Bangkok → Chiang Mai + 4 opcje plaż
✨ 206 stron | Dzień po dniu itinerary | Hotele | Restauracje | Transport | Budżety
💡 Lub wybierz jedną konkretną trasę:
Chiang Khan – Informacje praktyczne
Kiedy i na jak długo jechać?
Ja byłam w Chiang Khan w połowie czerwca i było bardzo, bardzo gorąco i duszno. Naprawdę, w tym czasie nie mogłam robić wiele w ciągu dnia. Myślę, że grudzień-styczeń będą lepsze na odwiedziny.
W miasteczku spędziłam 4 dni i dla mnie był to wystarczający czas.
Jak dojechać do Chiang Khan?
Najlepiej jest wziąć lot z Bangkoku do Loei i stamtąd regularnie odjeżdżają autobusy. Z Bangkoku wyrusz jak najwcześniej, aby mieć pewność, że złapiesz połączenie dalej. Pod lotniskiem są także taksówki. Dojazd do Chiang Khan powinien kosztować około 2,000 THB.
Bilety i połączenia autobusowe możesz sprawdzić na 12GoAsia.
Zakwaterowanie – Gdzie się zatrzymać?
Polecam nocleg w centrum Chiang Khan, gdzieś przy głównej ulicy, przecinającej stare miasto. Jest tam wiele ładnych hosteli i hoteli, które są wygodne i w dobrej cenie.
Bardzo polecam Suneta Hostel, gdzie ja również się zatrzymałam. W miasteczku są dwa obiekty i oba są bardzo ładne.

Gdzie i co zjeść?
W miasteczku jest dużo dobrych miejsc do zjedzenia. Jeżeli lubisz wstawać bardzo wcześnie, to około 6-7 rano na ulicach zastaniesz sprzedawców. Kup od nich kleisty grillowany ryż w jajku (lokalny przysmak) i do tego grillowane mięsko. Do około 9 są otwarte niektóre miejsca z kanapkami i kawą. Jeżeli nie wstajesz tak wcześnie, to kup zakwaterowanie ze śniadaniem.
Po godzinie 9, przynajmniej w porze deszczowej i suchej, sporo biznesów się zamyka aż do wieczora. Od strony rzeki czasami są otwarte niektóre knajpy. Dopiero wieczorem Chiang Khan ożywa. Koniecznie wybierz się wtedy na nocny market. Tam masz naprawdę dużo jedzenia do wyboru. Kolejnym lokalnym specjałem są grillowane owoce morza, które zobaczysz na każdym rogu ulicy. Spróbuj także kuchni wschodniej – sałatek som tam (np. wersji Luang Prabang), moo nam tok, czy grillowanej ryby.
Nie zapomnij o ubezpieczeniu
Do Chiang Khan jechałam z ubezpieczeniem od Heymondo – proste w obsłudze i wykupione na konkretną podróż, bez zbędnych formalności.
Zobacz szczegóły →Chiang Khan – FAQ
Czy warto pojechać do Chiang Khan?
Tak, jeśli szukasz spokojniejszej strony Tajlandii – dużo mniej turystów niż w Chiang Mai czy na wyspach, prawdziwe życie lokalne i widoki na Mekong. To nie jest miejsce na atrakcje jedna za drugą, tylko na zwolnienie tempa.
Ile dni wystarczy na Chiang Khan?
2-3 dni to minimum, żeby zobaczyć starówkę, targ nocny i zrobić wycieczkę skuterem do punktów widokowych. Ja zostałam 4 dni i wcale się nie nudziłam – to miejsce, w którym łatwo zwolnić i zostać dłużej niż planujesz.
Jak dojechać do Chiang Khan?
Najwygodniej autobusem nocnym z Bangkoku albo samolotem do Loei (LOE) i dalej transferem. Da się też dojechać z Chiang Mai czy Dan Sai, choć to dłuższa trasa przez góry.
Czym różni się Chiang Khan od Chiang Mai?
Nazwy brzmią podobnie, ale to zupełnie inne miejsca. Chiang Mai to duże miasto na północy z lotniskiem międzynarodowym i tłumami turystów. Chiang Khan to małe miasteczko nad Mekongiem w regionie Isaan – kameralne, ciche, mało znane wśród zagranicznych podróżników.
Czy w Chiang Khan da się wynająć skuter?
Tak, wypożyczalnie skuterów są w centrum starówki, a to najlepszy sposób, żeby dotrzeć do punktów widokowych na Mekong i mniej dostępnych zakątków poza miasteczkiem.
Kiedy najlepiej jechać do Chiang Khan?
Od października do marca – poranki nad rzeką są wtedy chłodniejsze i przyjemniejsze, a to najlepsza pora na spacery po starówce i targ nocny.
🌴 Kompletny Plan Podróży po Tajlandii
4 Trasy w Jednym Miejscu – 2 Tygodnie
Nie wiesz czy wybrać Krabi, Phuket, Koh Tao czy wyspy wschodu? Teraz nie musisz wybierać – dostajesz wszystkie 4 opcje z kompletnymi itineraries!
✨ Bangkok → Chiang Mai + 4 opcje plaż
✨ 206 stron | Dzień po dniu itinerary | Hotele | Restauracje | Transport | Budżety
💡 Lub wybierz jedną konkretną trasę:
Ten post zawiera linki afiliacyjne.